Wszystkie liście wiosenne i zaspy zimowe
pod butem wgniecione i przylepione,
byłbym sam pod trzewikiem nosił,
gdybym cię wtedy w porę nie uprosił

byś przyszła do kawiarni o nadzieje wsparta,
że ktoś kiedykolwiek jeszcze coś warta.
I wbrew rozsądkowi i czasu godzinom,
być moim przywarom niewdzięcznym przychylną.

I ani deszcz w parku, ni słota marcowa
nie pozwoliła nam się przed sobą schować.
I koniec świata też tego nie zrobi,
gdy jeszcze raz uwierzysz, że my, że wolni